wtorek, 24 lipca 2012

Cudze chwalicie, o swoim zbyt mało piszecie

W dzisiejszym poście, pomimo faktu, że materiału o Belgii jest jeszcze trochę, postanowiłam zabrać Was na wycieczkę w moje rodzinne strony - do Sanoka. Wycieczka to nie byle jaka, ponieważ skupia się na tylko jednym (nazwijmy go turystycznym, gdyż często jest jedynym celem podróży w te strony) aspekcie mojego miasta, a mianowicie rodzinie Beksińskich. 


sobota, 21 lipca 2012

Sax and the city, czyli w rodzinnym miasteczku Adolfa Saxa

Dinant to niewielkie miasto, położone na południu Walonii, pół godziny drogi od większego i bardziej znanego Namuru. O samym Dinant prawie nikt nie słyszał, ale każdy, kto podczytywał co nieco o Belgii, na pewno widział najbardziej znany obrazek średniowiecznego kościoła na tle skalistej cytadeli.

Co ciekawe, jadąc pociągiem, kiedy minie się Brukselę i jedzie się coraz bardziej na południe, to nie tyle odczuwa się różnicę kulturowo-językową (Walonii i Flandrii), ale także geograficzną. Patrzę przez okna pociągu: na prawo szeroka rzeka, na lewo - wysokie skały i lasy. Zupełnie inny świat. Nie to co "płaska" Flandria, w której dominuje podziwianie architektury. Co wcale nie znaczy, że jest piękniej. Zależy co kto lubi (ja chyba jednak wolę Flandrię).


niedziela, 17 czerwca 2012

Śladami Rubensa

Malarstwo Rubensa jakoś nigdy specjalnie nie wywoływało mojego zachwytu. Zawsze uczyliśmy się o tym, jakim był wielkim malarzem, o tym, co wprowadził nowego do sztuki, o pojęciu "kobiety rubensowskiej". I tak patrzyłam na te reprodukcje w podręcznikach bez żadnych emocji, tylko po to, aby je zapamiętać, bo "wypada" wiedzieć kim był Rubens i co namalował.

I pewnie z podobnego względu odwiedziłam ostatnio Dom Rubensa - skoro już pojechałam do Antwerpii, to nie wypada pominąć tak ważnego muzeum. I wiecie co? Naprawdę nie wypada!


czwartek, 14 czerwca 2012

O tym, dlaczego w Antwerpii odcinano dłonie


Antwerpia leży w północno-wschodniej części Belgii, w prowincji o takiej samej nazwie. Godzina jazdy pociągiem z Gent. Przez wieki była potęgą gospodarczą i to właśnie od niej wiele zależało. Po dziś dzień jest drugim co do wielkości portem w Europie, mimo że do morza ma kawałek. Leży za to nad rzeką Skaldą i to dzięki niej zawsze się bogaciła. 


wtorek, 12 czerwca 2012

Belgia uczy deszczu

Chciałam o tym napisać już bardzo dawno temu. Belgia słynie z deszczowej pogody podobnie jak Anglia. Kojarzę nawet taki kadr z jakiegoś filmu - ściana deszczu zaraz po przekroczeniu granicy belgijskiej: Welcome to Belgium!


niedziela, 10 czerwca 2012

Trochę średniowiecza z beginażami w tle

Groot Begijnhof w Gent
O beginażach dzisiaj mało kto w Europie Środkowo-Wschodniej ma pojęcie. W sumie - nie dziwne, bo to twór typowo niderlandzki, w nielicznych przypadkach północnofrancuski. 
Otóż, moi drodzy, beginaże to zespoły budynków mieszkalnych razem z kościołem (lub kaplicą), szpitalem i różnymi budynkami gospodarczymi, których tradycja sięga średniowiecza (dokładniej to XII wieku). W beginażach mieszkały beginki, czyli samotne kobiety, które postanowiły poświęcić swoje życie sprawom duchowym i opiece nad chorymi. Beginki nie były zakonnicami, nie składały ślubów, mogły wychodzić za mąż i zakładać rodziny, jednak wtedy nie mogły mieszkać w beginażu. Bo idea tego miejsca była bardziej zbliżona do idei życia w klasztorze.






czwartek, 26 kwietnia 2012

Czy warto odwiedzić "Miasto Wolności"?

Zaniedbałam bloga przez ostatni miesiąc, za co bardzo przepraszam. 
Tymczasem zapraszam do obejrzenia Amsterdamu moimi oczami :)







niedziela, 25 marca 2012

Starzy ludzie i psy

"Stary człowiek". [Bez psa.] I morze.
Ostenda była moim jedynym nadmorskim celem już od dłuższego czasu. A że pogoda nas ostatnio nadzwyczaj rozpieszcza, to przecież nie wypadało siedzieć w akademiku ;)
Jak powiedziałam znajomym dokąd jadę, to usłyszałam nie raz: "Ostenda to miasto starych ludzi i psów".





środa, 21 marca 2012

Fell in Love with Paris!

Notre Dame de Paris! 
Jak przyjechałam do Belgii, to dni się dłużyły. Tak sobie myślałam - jak to fajnie, że mam AŻ pół roku do wykorzystania. Teraz dni lecą tak szybko, że nawet nie zauważam, kiedy. Nie sądziłam nawet, że nie zaglądnęłam na bloga przez miesiąc...Jeśli ktokolwiek go czyta, to przepraszam ;)

O Belgii mam coraz więcej do powiedzenia. Ale to może innym razem :) Odpoczęłam od niej trochę, spędzając dwa dni w Paryżu.